Widzew wreszcie odpalił? Wygrana z Jagiellonią może być początkiem czegoś większego


Widzew wreszcie złapał właściwy rytm? Po świetnym okresie przygotowawczym przyszło zwycięstwo nad Jagiellonią

10 sierpnia 2026 Widzew wreszcie odpalił? Wygrana z Jagiellonią może być początkiem czegoś większego
Z.Harazim

Dwa remisy na początek sezonu, a następnie efektowne zwycięstwo nad Jagiellonią. Widzew Łódź pozostaje niepokonany i wreszcie odniósł pierwszą ligową wygraną. Po bardzo dobrym okresie przygotowawczym oraz rozczarowującym poprzednim sezonie łodzianie mają coś do udowodnienia. Czy triumf w Białymstoku jest początkiem nowego Widzewa?


Udostępnij na Udostępnij na

Poprzedni sezon powinien być przestrogą

Poprzedni sezon był dla Widzewa dużym rozczarowaniem. Łodzianie zakończyli rozgrywki 2025/26 dopiero na 14. miejscu, zdobywając 42 punkty w 34 spotkaniach. Bilans 12 zwycięstw, sześciu remisów i aż 16 porażek najlepiej pokazuje, jak nierówna była to kampania. Widzew potrafił wygrywać ważne spotkania, ale zbyt często tracił punkty i nie był w stanie zbudować serii wyników, która pozwoliłaby mu spokojnie myśleć o wyższej pozycji. Ostatecznie sezon zakończył z bilansem bramkowym 41:41, co również pokazuje, że problem nie dotyczył wyłącznie jednej formacji. 

W Łodzi trudno było więc mówić o satysfakcji. Widzew, który miał ambicje znacznie większe niż walka o utrzymanie, przez dużą część sezonu musiał spoglądać przede wszystkim za siebie. Szczególnie bolesne były wyniki na wyjazdach. Drużyna wygrała zaledwie trzy z 17 spotkań poza własnym stadionem, poniosła natomiast aż 12 porażek. To właśnie brak regularności sprawił, że zamiast walki o górną część tabeli pojawiła się nerwowa końcówka sezonu.

Nowe rozgrywki miały więc przynieść coś więcej niż tylko kolejną próbę poprawienia miejsca w tabeli. Widzew potrzebował odzyskać stabilność i przekonać kibiców, że poprzedni sezon był wypadkiem przy pracy, a nie zapowiedzią kolejnych problemów. Pierwsze trzy kolejki nie dały jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Remisy z Motorem Lublin i Wisłą Płock oznaczały dwa punkty, ale przede wszystkim pozwoliły uniknąć porażki. Dopiero wyjazd do Białegostoku dał łodzianom możliwość pokazania, że w tym zespole rzeczywiście może być coś więcej.

Dobry okres przygotowawczy, ale liga zaczęła się od niedosytu

Widzew jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wysłał kilka pozytywnych sygnałów. Łodzianie przeszli przez okres przygotowawczy bez porażki, a szczególnie dobrze wyglądały wyniki w spotkaniach z mocniejszymi przeciwnikami. Zespół Aleksandara Vukovicia pokonał między innymi Besiktas Stambuł 2:0, a wcześniej rozbił Stal Rzeszów 4:0. Na zakończenie przygotowań wygrał również 2:0 z Puszczą Niepołomice. Jedynym remisem był bezbramkowy mecz z DAC Dunajską Stredą. Wyniki sparingów mogły więc napawać optymizmem, choć oczywiście mecze kontrolne nie zawsze są dobrym wyznacznikiem tego, co wydarzy się później w lidze. 

Sam Aleksandar Vuković po zakończeniu zgrupowania podkreślał, że jest zadowolony z wykonanej pracy. Trener zaznaczał jednak, że okres przygotowawczy był dopiero fundamentem pod dalszą pracę, a nie powodem do przedwczesnego zachwytu. I rzeczywiście, pierwsze kolejki pokazały, że przełożenie dobrej dyspozycji ze sparingów na ligowe punkty nie musi być automatyczne. Widzew rozpoczął sezon od remisu 2:2 z Motorem Lublin, a następnie bezbramkowo zremisował z Wisłą Płock. Z jednej strony łodzianie pozostawali niepokonani, z drugiej – po dwóch spotkaniach wciąż czekali na pierwsze zwycięstwo. 

Trzecia kolejka przyniosła jednak spotkanie, które mogło zmienić odbiór początku sezonu. Widzew pojechał do Białegostoku, gdzie czekała na niego Jagiellonia mająca na koncie komplet punktów. Po bezbramkowej pierwszej połowie goście przejęli inicjatywę i w krótkim odstępie czasu zadali dwa ciosy. Najpierw Sebastian Bergier otworzył wynik, a chwilę później Fran Álvarez podwyższył prowadzenie. Widzew wygrał 2:0, zachował czyste konto i wreszcie zdobył upragniony komplet punktów. W połączeniu z bardzo dobrym okresem przygotowawczym można więc zacząć się zastanawiać, czy łodzianie rzeczywiście potrzebowali jedynie czasu, aby wszystkie elementy zaczęły działać również w meczach o stawkę.

Jagiellonia była pierwszym poważnym testem

Wynik z Białegostoku trzeba rozpatrywać również przez pryzmat klasy rywala. Jagiellonia przed rozpoczęciem spotkania miała komplet punktów i znajdowała się w zupełnie innym położeniu niż Widzew. To gospodarze byli zespołem, który miał potwierdzić dobrą dyspozycję z pierwszych kolejek. Tymczasem to łodzianie wykorzystali swoje okazje i zadali dwa decydujące ciosy. Zwycięstwo na wyjeździe z drużyną, która wcześniej wygrała oba mecze, może więc dać Widzewowi zdecydowanie więcej pewności siebie niż ewentualna wygrana z zespołem znajdującym się w głębokim kryzysie. 

Ważny jest również sposób, w jaki Widzew rozstrzygnął spotkanie. Nie potrzebował dominacji przez pełne 90 minut. Przetrwał bezbramkową pierwszą połowę, a następnie wykorzystał swoje momenty po przerwie. Dwie bramki w ciągu zaledwie kilku minut sprawiły, że Jagiellonia znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Widzew z kolei mógł przejść do bardziej kontrolowanej gry. Taka umiejętność zarządzania spotkaniem może być niezwykle istotna w długim sezonie, szczególnie jeśli zespół chce unikać powtórki z poprzednich rozgrywek.

Nie bez znaczenia jest również aspekt mentalny. W poprzednim sezonie Widzew wielokrotnie miał problemy z utrzymaniem korzystnego wyniku i regularnością. Teraz, w trudnym wyjazdowym spotkaniu, zespół zdobył dwie bramki, a następnie zachował przewagę. Nie oznacza to jeszcze, że wszystkie bolączki zostały rozwiązane, ale jest to krok w dobrym kierunku. Dla zawodników takie zwycięstwo może być początkiem budowania przekonania, że są w stanie rywalizować z wyżej notowanymi przeciwnikami również na ich stadionach.

Czy projekt rzeczywiście wychodzi na prostą?

Po trzech kolejkach Widzew ma pięć punktów i pozostaje niepokonany. Sam dorobek nie jest jeszcze powodem do zachwytu, ale sposób, w jaki został wywalczony, daje podstawy do umiarkowanego optymizmu. Dwa remisy nie pozwoliły zespołowi rozpocząć sezonu z wysokiego pułapu, jednak zwycięstwo nad Jagiellonią może być dokładnie takim spotkaniem, którego łodzianie potrzebowali. Przede wszystkim pokazało ono, że drużyna potrafi wygrać na trudnym terenie i zachować czyste konto.

Trzeba jednak zachować chłodną głowę. Jeden dobry mecz nie wymazuje problemów z poprzedniego sezonu i nie sprawia automatycznie, że Widzew stanie się kandydatem do walki o czołowe miejsca. Prawdziwym sprawdzianem będzie teraz powtarzalność. Jeśli łodzianie w kolejnych tygodniach zaczną regularnie zdobywać punkty, zwycięstwo w Białymstoku będzie można uznać za początek większej zmiany. Jeżeli natomiast po efektownym przełamaniu przyjdą kolejne straty punktów, mecz z Jagiellonią pozostanie po prostu bardzo dobrym pojedynczym występem.

Na odpowiedź nie trzeba będzie długo czekać. Widzew ma przed sobą kolejne spotkania, w których będzie musiał udowodnić, że ambicje klubu nie kończą się na spokojnym utrzymaniu w Ekstraklasie. Po poprzednim sezonie poprzeczka oczekiwań może być jednocześnie niżej i wyżej – najpierw trzeba odzyskać stabilność, a dopiero później myśleć o czymś większym. Zwycięstwo 2:0 nad Jagiellonią jest jednak pierwszym naprawdę mocnym argumentem po stronie nowego Widzewa. Czy projekt wreszcie odpalił? Jeszcze za wcześnie, by odpowiedzieć twierdząco. Można natomiast powiedzieć, że łodzianie wykonali pierwszy krok, aby tak się stało. 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze